Kamienica przy Żelaznej 65 znana jest wszystkim zainteresowanym Warszawą ze zdjęcia przedstawiającego skrzyżowanie Grzybowskiej z Żelazną, gdzie znajdował się wjazd do Getta:
Parę lat temu deszcz spływający po ścianie nowoczesnego budynku przy Żelaznej 67 dokonał powolnego zniszczenia konstrukcji górnych stropów starej kamienicy i całość zapadła się do środka. Kolejne piętra spadając obrywały stropy niższych kondygnacji. Gruz wypełnił wnętrze budynku do drugiego piętra, rozsadzając budynek od środka (pod oknami widać pozostałości starych szyldów!):
Poniższe zdjęcie znalazłem kiedyś na jakimś forum. Źródła nie pamiętam. Autora przepraszam:
Podjęto próbę podstemplowania niczym nie podtrzymywanej sciany frontowej:

Niestety nic to nie dało i w pewna mroźną noc pół budynku zawaliło się zasypując Żelazną tonami gruzu. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał:

Wkrótce potem znalazły się pieniądze na oczyszczenie okolicy z gruzu i zabezpieczenie pozostałej ruiny:

Przez ostatnie cztery lata wydawało się, że usunięcie pozostałej połówki kamienicy jest kwestią czasu. Okazuje się, że jest jednak szansa na odbudowę budynku, i to w społecznie pożytecznej funkcji: http://new-arch.rp.pl/artykul/733203.html
Szkoda, że inne kamienice w okolicy wydają się skazane na wyburzenie. Pan zegarmistrz z Żelaznej 66 (pisałem o tej kamienicy tu) zadeklarował ostatnio, że dostał nakaz opuszczenia lokalu w tym budynku ze względu na zagrożenie budowlane. Wszyscy mieszkańcy zostali wysiedleni już dawno temu…



grudzień 11, 2007 o 12:35 pm |
Witam!
Żelazna 65 (jak i 63), jak i cały kwartał Żelaznej 67 od bardzo dawna stanowi mroczny przedmiot pożądania warszawskich “developerów”. Przypomnę że gdy nie udało się Dembudowi na początku lat 90. uzyskać
zgody na wyburzenie starych budynków (67), w których mieściła się poprzednio redakcja tygodnika Spotkania. to pewnego dnia w opuszczonych już budynkach wybuchł pożar trawiąc pozostałości kamienic.
Cóż za cudowny zbieg okoliczności, gdyż dzięki niemu wypadkowi Dembud mógł rozebrać zgliszcza i wybudować “nowoczesny” budynek, który jest najbrzydszy na całej Żelaznej.
Nieuchronnie nasuwa się przypuszczenie że ten sam “szczęśliwy wypadek” przytrafił się kamienicy 65. Jak widać na zdjęciu padający deszcz z budunku Dembudu spływał na ulicę i na podrórze a nie na budynek który uległ zawaleniu, sądzę że gmina mogła wcześcniej zabezpieczyć ten budynek nie czekając aż zawali się samodzielnie.
Przypominam jeszcze o narożniku z ulicą Grzybowską to zabytkowa brama do starego zakładu przemysłowego, która padnie kolejną ofiarą zaniedbań nadzoru konserwatora.
Pozdrawia,
Dan