Kamienica przy Żelaznej 65 znana jest wszystkim zainteresowanym Warszawą ze zdjęcia przedstawiającego skrzyżowanie Grzybowskiej z Żelazną, gdzie znajdował się wjazd do Getta:
Parę lat temu deszcz spływający po ścianie nowoczesnego budynku przy Żelaznej 67 dokonał powolnego zniszczenia konstrukcji górnych stropów starej kamienicy i całość zapadła się do środka. Kolejne piętra spadając obrywały stropy niższych kondygnacji. Gruz wypełnił wnętrze budynku do drugiego piętra, rozsadzając budynek od środka (pod oknami widać pozostałości starych szyldów!):
Poniższe zdjęcie znalazłem kiedyś na jakimś forum. Źródła nie pamiętam. Autora przepraszam:
Podjęto próbę podstemplowania niczym nie podtrzymywanej sciany frontowej:

Niestety nic to nie dało i w pewna mroźną noc pół budynku zawaliło się zasypując Żelazną tonami gruzu. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał:

Wkrótce potem znalazły się pieniądze na oczyszczenie okolicy z gruzu i zabezpieczenie pozostałej ruiny:

Przez ostatnie cztery lata wydawało się, że usunięcie pozostałej połówki kamienicy jest kwestią czasu. Okazuje się, że jest jednak szansa na odbudowę budynku, i to w społecznie pożytecznej funkcji: http://new-arch.rp.pl/artykul/733203.html
Szkoda, że inne kamienice w okolicy wydają się skazane na wyburzenie. Pan zegarmistrz z Żelaznej 66 (pisałem o tej kamienicy tu) zadeklarował ostatnio, że dostał nakaz opuszczenia lokalu w tym budynku ze względu na zagrożenie budowlane. Wszyscy mieszkańcy zostali wysiedleni już dawno temu…






