W nawiązaniu do artykułu w “Stołecznej”, w którym mowa o planowanych remontach na Żelaznej: mój kandydat do remontu. Może ktoś z decydentów przeczyta i się przejmie
To kamienica na rogu Żelaznej i Krochmalnej.
Wszystkie mieszkania są już wysiedlone (zawsze ciemno, na klatce spotkać można jedynie kryjących się przed zimnem bezdomnych). Sklepiki na parterze jeszcze działają.
Niepokoję się jej stanem, bo kamienica opiera się na jednej “nodze” – ścianie podpierającej część budynku nad bramą. Ściana ta ta ulega szybkiej erozji.
Od jakiegoś już czasu ze ściany wypadają cegły. Oby problem potrzebnego remontu sam się nie rozwiązał – jak nieco dalej na Żelaznej – przez zawalenie kamienicy?
W bramie zostało jeszcze sporo bardzo ozdobnych, kolorowych płytek ceramicznych:
Płytek jednak szybko ubywa, a graffiti przybywa.
Okna klatki schodowej. Duże i jasne. W przeciwieństwie do okien mieszkań – są w nich jeszcze szyby:
Wokół okien pozostałości tynków fasady. Kiedyś był to zapewne dość okazały budynek.
Balkon z prawie kompletną ozdobą barierki:
Uchwyt na flagę. Wolski “barok”
Pozostałości narożnej latarni. Oświetlała wejście do narożnego sklepiku:
Klatka schodowa. Wolska “secesja”
Kamienica jest strasznie zaniedbana. Ale wiele dziś pięknie odnowionych budynków było kiedyś w równie złym lub gorszym stanie. Z tego, co pamiętam, np. Śniadeckich 10 wyglądało kiedyś jak “trzy ćwierci do śmierci”. A teraz – jak marzenie. Źle byłoby, gdyby zniknęła – z kamienicą z drugiej strony Krochmalnej tworzy kawałek dawnego miasta. Zwarty i spójny. Namiastkę tego, co było.
Z atlasu P. Zielińskiego wiem tylko, że była to kamienica Chaima Gerkowicza (więcej w tomie na literę Ż – czyli nieprędko), a na www.warszawa1939.pl nie ma jeszcze tego budynku.
Może ktoś z Was mógłby coś powiedzieć o jego historii?






















