Archiwum z styczeń, 2007

Żelazna 66

styczeń 30, 2007

W nawiązaniu do artykułu w “Stołecznej”, w którym mowa o planowanych remontach na Żelaznej: mój kandydat do remontu. Może ktoś z decydentów przeczyta i się przejmie :-)  

To kamienica na rogu Żelaznej i Krochmalnej.
Wszystkie mieszkania są już wysiedlone (zawsze ciemno, na klatce spotkać można jedynie kryjących się przed zimnem bezdomnych). Sklepiki na parterze jeszcze działają.

Żelazna 66 róg Krochmalnej 2

Niepokoję się jej stanem, bo kamienica opiera się na jednej “nodze” – ścianie podpierającej część budynku nad bramą. Ściana ta ta ulega szybkiej erozji.

Żelazna 66 róg Krochmalnej - brama

Od jakiegoś już czasu ze ściany wypadają cegły. Oby problem potrzebnego remontu sam się nie rozwiązał – jak nieco dalej na Żelaznej – przez zawalenie kamienicy?

Żelazna 66 róg Krochmalnej - mur

W bramie zostało jeszcze sporo bardzo ozdobnych, kolorowych płytek ceramicznych:

Żelazna 66 róg Krochmalnej - brama

Płytek jednak szybko ubywa, a graffiti przybywa.

Żelazna 66 róg Krochmalnej - brama

Okna klatki schodowej. Duże i jasne. W przeciwieństwie do okien mieszkań – są w nich jeszcze szyby:

Żelazna 66 róg Krochmalnej

Wokół okien pozostałości tynków fasady. Kiedyś był to zapewne dość okazały budynek.

Żelazna 66 róg Krochmalnej

Balkon z prawie kompletną ozdobą barierki:

Żelazna 66 róg Krochmalnej

Uchwyt na flagę. Wolski “barok”

 Żelazna 66 róg Krochmalnej

Pozostałości narożnej latarni. Oświetlała wejście do narożnego sklepiku:

Żelazna 66 róg Krochmalnej

Klatka schodowa. Wolska “secesja” :-)

Żelazna 66 róg Krochmalnej

Kamienica jest strasznie zaniedbana. Ale wiele dziś pięknie odnowionych budynków było kiedyś w równie złym lub gorszym stanie. Z tego, co pamiętam, np. Śniadeckich 10 wyglądało kiedyś jak “trzy ćwierci do śmierci”. A teraz – jak marzenie. Źle byłoby, gdyby zniknęła – z kamienicą z drugiej strony Krochmalnej tworzy kawałek dawnego miasta. Zwarty i spójny. Namiastkę tego, co było.

Z atlasu P. Zielińskiego wiem tylko, że była to kamienica Chaima Gerkowicza (więcej w tomie na literę Ż – czyli nieprędko), a na www.warszawa1939.pl nie ma jeszcze tego budynku.
Może ktoś z Was mógłby coś powiedzieć o jego historii?

Centrum Woli na Chłodnej (?)

styczeń 27, 2007

Z dzisiejszej Stołecznej: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3879608.html

Miałem się ograniczyć do komentowania tego, co się dzieje na Chłodnej 20 i Chłodnej wogóle, ale po sąsiedzku martwię się o losy tego, co zostało z przed wojny w szerszej okolicy.

Z ww. artykułu: “Na najbliższy rok władze Woli stawiają sobie cele mniej ambitne, ale bardziej konkretne. – Zamierzamy wyremontować kamienice przy ul. Żelaznej i dokończyć remont tzw. Pekinu przy Złotej 81 – mówi Marek Lipiński, zastępca burmistrza Woli.” Tymczasem przy Żelaznej przybywa, a nie ubywa, kamienic, które są wysiedlone, a taksówkarze i sklepikarze w całym kwartale mówią o ich planowanym wyburzeniu. Mam wrażenie, że temat uciekł ”z radaru” stołecznym obrońcom zabytków, konserwatorowi itp. A parę lat temu ZOK zorganizował poglądową wycieczkę po Żelaznej dla dziennikarzy, która zaowocowała dużymi tekstami we wszystkich stołecznych periodykach. Oby nie okazało się, że w ramach “Kierujemy się dewizą “nie przeszkadzać”, a kiedy można, pomagać” (cytat z artykułu) zapuszczone kamienice zostaną po prostu rozebrane by zwolnic działki pod inwestycje.  Obawiam się, że proces już się zaczął – od strony Alei Jerozolimskich wyburzono cały kompleks budynków Poczty Polskiej. Tożsamośc ulicy, która pomimo zaniedbania zachwała gros swojej przedwojennej substancji jest moim zdaniem zagrożona.

Może czas, by te same tytuły wróciły do tematu?

Pozwolę sobie – na zasadzie dygresji – na przypomnienie kamienic z Żelaznej w paru następnych postach.

Zmiany krajobrazu przy kościele na Chłodnej

styczeń 23, 2007

W zeszłym tygodniu ścięto dwa drzewa rosnące po stronach schodów do kościoła Św. Karola Boromeusza na Chłodnej.  

Mieszane uczucia. Z jednej strony przyzwyczajenie do ich widoku i pewna kameralność tego fragmentu ulicy. Ponadto sądząc po zdjęciach sprzed wojny, były tam od zawsze (www.warszawa1939.pl):

chlodna-kosciol-1932.jpg

chlodna_kosciol-1939.jpg

Z drugiej wygląda na to, że były puste w środku i kto wie, czy ostatnie wichury nie połamałyby ich, grożąc przy tym wiernym.

sciete-drzewa.jpg

Bez nich front kościoła zyskał na wyrazistości a schowane dotychczas w ich cieniu figury świętych wysunęły się na pierwszy plan. Krzykliwe tablice ogłoszeń parafialnych także.

kosciol-bez-drzew.jpg

Zostało trochę zielonej i żółtej farby

styczeń 22, 2007

W nawiązaniu do dawniejszego posta(http://chlodna20.wordpress.com/2006/12/28/rewitalizacja-chlodnej-w-swiatecznych-kolorach/)  już chyba wiem, skąd takie wariackie kolory nowej fasady na Chłodnej 34. W weekend jechałem przez Chomiczówkę i nagle taki widok:

chomiczowka.jpg

Po pomalowaniu osiedla musiało zostać jeszcze trochę farby :-)

Just Do It!

styczeń 18, 2007

Przypominajka.

Ponoć Ch25 prowadzi. Niech tak zostanie. Wyślij SMSa, Gościu. http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3857873.html

Może to i duperel, ale pomoże naszej ulicy na nowo zaistnieć w zbiorowej świadomości…

Stolica – miesięcznik – czy już kupiłeś/aś ?

styczeń 12, 2007

Trochę obok głównego tematu Chłodnej.

Jeżeli jeszcze nie wiecie z innego źródła: jest nowy magazyn poświęcony naszemu Miastu. Pierwsze trzy numery ukazały się w 2006 jako “zerówki” – rozprowadzane za darmo.

  

 Teraz kolejny numer dostępny jest już odpłatnie 

Więcej na http://www.warszawa-stolica.pl/#top

Wymiana drzwi do klatek “kuchennych” …

styczeń 9, 2007

… to najnowszy nasz ruch mający sprawić, że będzie się “miło mieszkało”. Chodzi o drzwi do klatek prowadzących przed wojną do kuchennych wejść do mieszkań. Teraz prowadzą one do mieszkań powstałych przez podział starych, stu- i dwustumetrowych mieszkań, na co najmniej dwie części – dawną kuchenną i dawną reprezentacyjną.

Po konsultacji z konserwatorem zabytków uzgodniono wzór nawiązujący do drzwi zachowanych w głównych klatkach schodowych oraz tego, co zostało z drzwi do “stróżówki” – mieszkanka do którego wchodzi się prosto z jednego przejść bramnych.

Zapraszam wkrótce na tradycyjną sesję “przed i po”. Muszę tylko poczekać na pogodny ranek, by zrobić przyzwoite zdjęcia nowego nabytku :-)

Chłodna 25 nominowana do Wdechy Roku

styczeń 6, 2007

Idąc za ciosem: okna na klatkach

styczeń 3, 2007

Jedną z pilniejszych rzeczy, którymi trzeba było się zająć w budynku były okna na klatkach schodowych. Nie tylko dlatego, że były brzydkie (często szyby zastąpione były dyktą lub tekturą), ale także dlatego, że stare ramy zupełnie spróchniały i zaczęły z nich wypadać szyby. Biorąc pod uwagę, że okna niektórych klatek znajdują się bezpośrednio nad wejściami do klatek, osoby wchodzące do budynku były dosłownie zagrożone zgilotynowaniem.

8-stare-okna.jpg

W lutym 2005 roku udało nam się wpisać budynek na listę zabytków (więcej o tym innym razem). Budynek z jego architekturą i historią po prostu zasługiwał na ten status. Plusem jest, że pozwoliło nam to starać się o dotację Konserwatora Zabytków na projekty związane z wyglądem budynku. W tym zrobienie czegoś z oknami na klatkach. Latem 2005 złożyliśmy wniosek o dofinansowanie ich odtworzenia. 

W dwóch głównych klatkach należało odtworzyć okna, które zachowały się od przedwojnia, lecz ich stan techniczny nie pozwalał na renowację. W pozostałych trzech klatkach bocznych okna były nieorginalne. W oparciu o kształt okien w klatkach kuchennych kamienicy przy Bagatela 10 (ten sam architekt i okres)  koleżanka z zarządu wspólnoty, a jednocześnie Pani architekt, zaprojektowała okna do klatek bocznych takimi, jakimi najprawdopobniej były, gdy nasz dom zbudowano na początku XX wieku. Projekt znalazł uznanie w oczach Konerwatora Zabytków.

okno-projekt.jpg

Jesienią 2005 podobno jako pierwsza wspólnota mieszkaniowa w Warszawie, otrzymaliśmy obietnicę przyznania dotacji KZ. Dotacja pokryć miała 49% kosztów przedsięwzięcia. Teraz tylko trzeba było rozpisać przetarg spełniający wymogi Ustawy o zamówieniach publicznych. Zgłoszenia, które nadpłynęły, spełniały wszystkie wymogi formalne z wyjątkiem jednego – nie dotyczyły ODTWORZENIA okien, ale wariację na temat orginału w oparciu o nowoczesną (tzn. tanią) technologię. Co prawda wszystkie oferowały okna drewniane, ale o szerokich, masowo produkowanych ramach. Ta technologia w połączeniu z dość złożonym rysunkiem okien powodowała, że składałyby się one prawie wyłącznie z ram, a w znikomym tylko stopniu ze szkła :-) . Przetarg trzeba było rozpisać ponownie, doprecyzowując kwestie techniczne. Tym razem nadeszła jedna oferta, niespełniająca zresztą wymogów formalnych. Nie było już szans na zrealizowanie projektu przed końcem roku kalendarzowego i dotacja przepadła. 

W 2006 ponownie wystąpiliśmy o dotację KZ. Tym razem już wczesną wiosną, bo przecież byliśmy już zabytkiem. Ku naszej satysfakcji ponownie nam ją przyznano. Tym razem wcześniej w roku. Po kolejnym przetargu wybrano firmę Mazur Kolor (http://www.mazurkolor.com.pl/), która nie tylko spełniła wszystkie wymogi formalne i techniczne, ale jeszcze zaproponowała okna dwuszybowe, o niskim współczynniku przepuszczalności cieplnej.

2-nowe-okna-blog.jpg

W sierpniu 2006 sprawnie wymieniono wszystkie okna klatkowe. Było to nawet mniej uciążliwe, niż się obawialiśmy. W rezultacie nie tylko nikomu nie grozi już zgilotynowanie, okna wyglądają “jak milion dolarów”, a na klatkach jest znacznie cieplej.

Brama – pierwsze widoczne zmiany

styczeń 1, 2007

W ramach podsumowań 2006:

Wiosną na rocznym zebraniu Wspólnoty mieszkaniowej podjęliśmy decyzję, że pierwsze prace nad estetyką budynku powinny dotyczyć bramy. Przedtem ogónodostepne podwórka naszej kamienicy były często wykorzystywane jako toaleta, a po weekendowych popijawach w bramie regularnie wybijano szybki. To zresztą nie dziwi, bo brama przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy. Każda szybka była inna, niektóre zastąpione dyktą, same wrota nie dawały się ani dobrze otworzyć ani zmknąć, bo pod swoim ogromnym ciężarem (lity dąb) osiadły na asfalcie.
Celem renowacji było nie tylko przywrócenie bramie dawnego wyglądu i funkcjonalności, ale też zainstalowanie w niej bramofonu – tak, by wstęp do budynku miały tylko osoby tu mieszkające lub ich goście. Było dla nas jasne, że problemy się na tym nie skończą, bo część dewastacji była autorstwa mieszkańców, ale remont ten miał być punktem wyjścia do rozwiązania i tego problemu…

Remontu podjął się, pod nadzorem Stołecznego Konserwatora Zabytków, Pan Pietrzak (wiele razy już tu przywoływany). Oto brama w jego pracowni:

1-brama-w-remoncie.JPG

Rozważano trzy opcje: 1. remont bramy do stanu “jak nowa”, gdzie wszystkie ślady czasu i historii uległyby zatarciu; 2. “na wysoki połysk” – wykończenia w farbie olejnej ciemnego koloru i 3. renowacji z zachowaniem śladów uszkodzeń, przetarć i mniejszych ubytków – by świadczyły o długiej historii budynku i jego burzliwej przesłości. Zgodnie zdecydowano się na opcję trzecią – zarówno przestawieciel KZ, Pan Pietrzak jak i Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej. 
Oto efekt (niestety nie zrobiliśmy więcej zdjęć przed remontem): 

3-brama-lewe-skrzydlo-przed-remontem.JPG4-brama-lewe-skrzydlo-po-remoncie.jpg

Tak prezentuje się brama dziś:

7-brama-po-remoncie-2.jpg

Po kilku miesiącach od remontu mamy zarówno pozytywne jak i negatywne doświadczenia: ku naszemu zdumieniu nikt nie stłukł ani jednej z fazowanych (tzw. ‘kryształowych”)  szybek. Z drugiej strony wielokrotnie forsowano wejście do budynku co kończyło się zniszczeniem zamka, a raz nawet wyrwaniem go z bramy z kawałem drewna, do którego był przytwierdzony. Takiego szturmu na pewno nie przewidzieli autorzy budynku – Panowie Heppen i Czerwiński. W jego czasach normalnym byłoby, że intruzów pogoniłby stróż/dozorca mieszkający tu na stałe…