A dziś rano okazało się, że drzwi są zdewastowane. Mimo, że specjalnie nie podłączono domofonu, by jedno skrzydło drzwi otwierało się swobodnie i nie kusiło do wchodzenia “na rympał”. Drugie zamknięte było na zasówki osadzone w posadzce i górnej części futryny. I właśnie te zasówki zostały wyłamane.
Ręce i nogi opadają.
CZY KTOŚ MA JAKIEŚ DOŚWIADCZENIE W POSKROMIENIU LOKALNEJ I WIZYTUJĄCEJ ŻULII?! PORATUJCIE RADĄ!
Czy zainstalowanie kamer coś pomoże, czy będzie tylko płachtą na byka?
Czy zatrudnić ochronę?
Angażować czas i kasę w “prace społeczne”, żeby wszyscy czuli, że coś zrobili?
Czy może dać sobie spokój, i nic nie robić, bo i tak wszystko wróci do najniższego wspólnego mianownika, poziomu chlewu?
styczeń 17, 2007 o 5:58 pm |
Osobiście jestem za zatrudnieniem profesjonalnej firmy ochroniarskiej, na pewno by to zapobiegło takiej dewastacji i włażeniu osób niepowołanych.
czerwiec 18, 2007 o 1:45 pm |
Najlepszym rozwiazaniem bedzie wysiedlenie elementu tam gdzie jego miejsce a wtedy normalni mieszkancy beda mieli spokoj i zaoszczedzone pare zlotych bo nie bedzie trzeba zatrudniac ochrony. Mieszkalam w tej kamienicy przed jej zdeprecjonowaniem wtedy mieszkancy pilnowali wszystkiego sami a stroz Pan Marzec zamykal i otwieral brame no i oczywiscie wszystkiego dogladal zupelnia jak filmowy Pan Popiolek w serialu DOM. Pozdrawiam.